Dzień powszedni, wszystko do zrobienia na wczoraj, czasu po prostu za mało. Mam jednak chwilę na mega szybkie zakupy. Wpadam, więc jak po ogień do dyskontu z owadem w nazwie. Nie biorę koszyka, kilka potrzebnych artykułów chwytam w macki. Kieruję się w stronę kasy, moim oczom ukazuje się kolejka, długa na kilka metrów. Pracownice uwijają się jak w…