Idealna mama. Czy taka istnieje?

Miła, uśmiechnięta kobieta. Matka, która kiedy odprowadza dzieci do przedszkola nie może się z nimi pożegnać. Czułościom i miłym słowom nie ma końca: tuli i całuje bardzo, bardzo długo.

Patrząc na nią popadałam w kompleksy.  Moje pociechy kiedy je odprowadzam do ich sal dają mi szybkiego całusa lub żeby nie przedłużać w przelocie machają na pożegnanie wołając przy tym: –  paaa mamuś!

Nie jestem idealna. Kiedy mam gorsze dni, a dzieci szaleją jak dzikie zdarza mi się na nie krzyczeć. Oczywiście mam później olbrzymie wyrzuty sumienia,  czasem przepraszam  je  za swoje irracjonalne zachowanie.

Tak kochani, nie jestem idealna…. Niestety mam chwile słabości…

Ale nie o mnie mowa… Chyba nie o mnie?

Byłam z dziećmi na działce. Chłopcy bawili się w piaskownicy. Gotowali dla mnie składający się z kilku warstw obiad z piasku. Oczywiście wybierałam menu. Pomidorowa i pieczony kurczak. Krem z warzyw z pieczenią a i  lasagne czy spagetti bolognese było. Zapomniałabym o deserze: truskawkowy tort, pączki, placki i budyń. Znudzona córa na zmianę:  to malowała kredą, a to wiła się na drzewie niczym leniwiec.

A ja? Ja, podlewałam wschodzące warzywa oraz kwiaty,  plewiłam i raczyłam się specjałami szefów piaskowej kuchni jednocześnie podziwiając  arcydzieła artystki sztuki chodnikowej.

Z  błogiego działkowego jestestwa wyrwały nas krzyki kobiety oraz płacz dzieci. otwarte-usta-krzyczace-greficznie

- Ty głąbie, ty debilu! Mówiłam ci, siedź i nie ruszaj się! Czego to ruszasz, brudny jesteś!

- Co ty myślisz? Że co? Że będę to wszytko prała? Pójdziesz taki brudny do przedszkola! Ostatni raz ze mną tu przyszedłeś! Mam ciebie dosyć….

- A ty ? A ty co się gapisz? Stara a głupia jesteś! Głupia i nie mogę na ciebie już patrzeć!!! Masz karę!

Chłopcy bardzo się przestraszyli, córka oburzyła a ja zaniepokoiłam. W oddali dostrzegłam znajomą mamę, która nie wyglądała już tak idealnie. To był przerażający obrazek: dzieci płakały a nad nimi wytrząsała się  i przesadnie gestykulowała matka.

Straszny widok, przerażające słowa. To chwytało i ściskało serce… ruszyło nami wszystkimi. Na szczęście nie trwało długo. Kobieta z dziećmi poszła do domu.

Zaistniała sytuacja zmusiła mnie do refleksji. Przy ognisku, kiełbaskach i piankach zaczęłam  rozmawiać z dziećmi. Powiedziały, że to było koszmarne.  Stwierdzili, że przy tamtej pani  wypadam słabo i kiepska jet ze mnie krzykaczka. Przytuliłam ich mocno.

Mądre są te moje szkraby.  Łobuzy z nich straszliwe i czasem z premedytacją  wyprowadzają mnie z równowagi.

Mam teraz czerwone światełko. Widok krzyczącej nad przestraszonymi dziećmi matki. To działa jak kubeł zimnej wody … od razu się uspokajam…