Dobry w rwaniu..

dentysta_01  Nie o podryw chodzi, tylko o wyrywanie zębów i  częściowe pozbawianie mądrości. Byłam usunąć 3 ósemkę. Z dwoma pierwszymi wyrywanymi przed laty niestety łatwo nie było . To był istny horror i koszmar. Jeszcze teraz jak o tym piszę ciarki po plecach przechodzą a kiedy wspomnę dreszcz wzdryga mym ciałem. Brrrrr… Dłutowanie, pukanie, stukanie piłowanie i zapieranie się nogami i rękami oraz milion pomocników , żeby cholery opuściły mą paszczę. Na koniec kilkanaście szwów i końskie dawki leków przeciwbólowych. Później przez okrągły miesiąc wyglądałam jak ofiara przemocy domowej, zmieniając kolory niczym kameleon.

Ze względu na traumatyczne przeżycia związane z usuwaniem zębów mądrości z ekstrakcją kolejnego zwlekałam tak długo jak się tylko dało. Niestety moja ósemka zechciała sobie rosnąć w inną stronę niż powinna i rwanie okazało się niezbędną koniecznością. I tak pozbawiona 50% mądrości udałam się do chirurga szczękowego aby pozbawił mnie jeszcze 25%.

Nie byłam w stanie zapanować nad swoim strachem, dygotałam niczym osika i co 5 minut odwiedzałam toaletę. Stres, nerwy i lęk były silniejsze.

Weszłam do gabinetu. Lekarz zapytał się czy dobrze się czuję.

- Nigdy nie czułam  się lepiej- odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem.

- Oj, blada coś, Pani- stwierdził widocznie zaniepokojony chirurg- niech się pani rozluźni.

Ha, ha, ha dobre sobie…..ja umieram ze strachu a on takie propozycje składa- pomyślałam.

Usiadłam na fotelu, nie mogłam zapanować nad drżeniem ciała. Zacisnęłam oczy pocieszając się myślą, że kopyt na dentystycznym fotelu raczej nie wyciągnę. Przecież kiedyś wyrywali zęby u kowala i żyli, to ja nie dam rady.

Z rozmyślania wydarł mnie policzkujący mnie lekarz:- proszę oddychać, proszę oddychać…!

Ha, ha, ha… Ale wstyd, taka duża a taki tchórz.

- Panie doktorze, może Pan działać już chyba jest ok.

- Nie będzie łatwo- słyszę szept chirurga do pielęgniarki.

- Cooo?- Wybałuszam oczy i podnoszę się z fotela.

- Będzie łatwo, proszę usiąść i się rozluźnić.

- No nie, a ten znowu swoje. Przecież to nie spa.

Pomocnica i lekarz stanęli za moją głową. Pielęgniarka, dostała komendę:- trzymaj głowę.

Lekarz chwycił olbrzymie coś co wyglądało jak obcęgi. Przechylił w prawo, w lewo i powiedział:- koniec, to wszytko

- Jak to wszytko? Jak koniec?!

- To chyba dobrze, że szybko poszło?

- Panie doktorze, nastawiłam się na walkę, na krew i łzy. Nastawiłam się  na rzeź!

Lekarz się uśmiechnął. Zalecił spożywać chłodne papki przez kilka dni.

A na odchodne powiedział, że takiej pacjentki jeszcze nie rwał.