Religia w przedszkolu.

Mój synek chodzi do zerówki w przedszkolu. Z olbrzymią przyjemnością i niezmierną ochotą, jak na skrzydłach co rano pędzi do swoich kolegów i koleżanek. Uwielbia się uczyć nowych rzeczy, o czym po przyjściu do domu podekscytowany nam opowiada. Kilka dni temu po przyjściu z przedszkola opowiadał, że była u nich Pani, która będzie z nimi prowadziła lekcje religii. Opowiadała o Bogu i o Panu, który wybudował ogromniastą Arkę. Miał przyjść wielki deszcz i trzeba było uratować wszystkie zwierzęta. A ten Pan mamusiu, ten Pan nazywał się Noe- mówił synek. Zadowolona, że młody tak cudownie opowiada. Z wypiekami na policzkach wymienia gatunki zwierząt, pokazuje jaka to ta łódź była olbrzymia i jak wielka powódź miała nadejść. Słuchałam opowieści syna. Z niedowierzaniem, że on już taki elokwentny. Przeogromnie szczęśliwa, że mój synek tak cudownie się rozwija.

Niestety w nocy jak nigdy, młody obudził się z płaczem. Przyszedł do mojego łóżka, wtulił się  we mnie mocno niczym misiaczek i zapłakany, łkającym głosem mówił, że on nie chce żebym umarła i żeby umarł tatuś i siostrzyczka i braciszek  i, że on też nie chce umierać. Uspokoiłam go, delikatnie wszystko wytłumaczyłam i biedaczek zasnął.

Rano, nie wracałam do nocnego koszmaru ale kiedy odprowadziłam go do przedszkola zaniepokojona zaczęłam rozmawiać z innymi rodzicami. Niestety ich dzieci miały podobny problem: mówiły, że boją się diabła i, że nie będą się ich słuchać ponieważ oni wcale nie są najważniejsi.

Przeprowadziłam, więc rozmowę z wychowawczynią, która przyznała, że jej również nie podobają się metody nauczania katechetki. Ponoć rodzice byli z tą sprawą u dyrekcji, lecz ta, nie chce ingerować w naukę religii. Pani wychowawczyni ponoć rozmawiała z nauczycielką, lecz rozmową tą nic nie wskórała.

Wiem, że religia nie jest obowiązkowa. Ale jestem katoliczką , sama jako dziecko uczyłam się religii( wtedy ta, nie była w szkołach) i chciałabym żeby moje dziecko także się jej uczyło.

Ale czy straszenie dzieci diabłem, śmiercią i mówienie, że rodziców nie należy słuchać tylko Boga, że rodzice nie są najważniejsi, jest dobre?

Szczerze w to wątpię, przecież to małe pięcioletnie szkraby, które wszystko biorą bardzo dosłownie. One bardzo emocjonalnie podchodzą do tak trudnego tematu jakim jest śmierć. 

Zdaję sobie sprawę, że z dziećmi trzeba rozmawiać na wszystkie tematy, co też czynię. Ale trzeba to robić w sposób adekwatny do ich wieku.

Wiara, religia to bardzo „grząski grunt”. Temat  bardzo delikatny i drażliwy.

Muszę  jednak coś zrobić, nie mogę tego tak zwyczajnie zostawić. Jednak  po prostu brak mi koncepcji.

Chcę aby mój syn uczył się religii. Pragnę żeby czerpał z tego przyjemność, a nie zrywał się w nocy z płaczem , cały zlany potem.

Co zrobić? Jak zareagować?