grube_zwierzeta_13

Ciąża to, czy może otyłość?

No tak. Gafa to moje drugie imię. Jakbym czegoś głupiego nie zrobiła to po prostu sobą bym nie była.

Dawno nie przydarzyła mi się żadna wpadka, a szczególnie taka która tak by mnie zawstydziła. No cóż. Skoro dawno, więc  czemu nie teraz?

W sklepie spotkałam znajomą.  Tak jakoś przybrała, zaokrągliła się tam i ówdzie. Jej buzia zrobiła się pucołowata a i brzuszek jej urósł.

- Gratuluję- powiedziałam

 Ona zrobiła oczy jak spodki.

- Czemu się nie chwaliłaś? Rozumiem, nie chciałaś zapeszać.

- Ale o co ci chodzi? Czego mi gratulujesz?

I tu głupia powinnam już się zorientować. Ale nie, brnę w to dalej.

Delikatnie położyłam dłoń na jej brzuchu: -który to miesiąc?

Znajoma zabrała moją rękę i z histerycznym śmiechem wykrzyczała:

- Słuchaj, nie jestem w ciąży, tylko trochę mi się przytyło. Ok?

Jakby ktoś na mnie kubeł zimnej wody wylał. Głupkowaty uśmieszek zszedł z mojej paszczy w mgnieniu oka. Niczym struś chciałam schować mą tępą łepetynę w piasek. Ale w sklepie na podłodze lśniąca jak lustro terakota, więc mój desperacki czyn raczej odpadał, bo skończyłby się tragicznie. Bardzo głupio mi się zrobiło. Naprawdę dawno tak się nie czułam, bo przecież weteranką jestem i już kilka takich wpadek mam za sobą ( kiedyś kobietę wzięłam za mężczyznę KLIKNIJ TUTAJ ).

Twarz paliła mnie niemiłosiernie, musiałam być czerwona jak buraczysko. Ha, ha. Ale faux pas. Dałam popis, nie ma co.

Znajomą przeprosiłam i szybciutko wyszłam ze sklepu.

W ogóle nie uczę się na własnych błędach, jakaś ciemna masa ze mnie. Na przyszłość- muszę czekać aż potencjalna ciężarna sama mi się pochwali tym faktem.

Jeśli taka będzie rodziła. Udam, że to wzdęcie i próba ulżenia sobie w cierpieniu. A co! Dosyć już mam!

A tak serio, jedno jest pewne.

Od dziś nie gratuluję!