Dziadek erotoman?

Uśmiecham się sama do siebie od rana. Wiem, że z ludzi nie powinno się śmiać, ze starszych tym bardziej. Ale to jest silniejsze. Co o tym pomyślę, to pycho mi się samo śmieje.

Wczoraj  z samego rańca kiedy pędziłam do piekarni po bułeczki dla moich kochanych skarbów.  Szła przede mną młoda dziewczyna, normalnie ubrana, tak po luzacku. Jakieś portki dresowe na pupie miała i t-shirt, więc szału nie było. Idę sobie kilka metrów za nią, mija ją jakiś dziadzia i się za nią ogląda. Ale jak ogląda? Kilka razy spogląda, język wyciąga i robi sss…sss…sss… ( zasysając powietrze)

Wiem, że mężczyźni to wzrokowcy, ale to było jakieś takie bardzo, bardzo dziwne i bardzo odbiegające od normy. Minął mnie, odwracam głowę a dziadek się ogląda. Obracam się raz jeszcze, znów patrzy a jego mina identyczna do tej kiedy mijał młodą.

Nie wiem czy się cieszyć, że mam branie i rwanie.  A może biedak jakiś tik ma? Czy może jakiś dzikus z niego, z domu dawno nie wychodził i ludzi nie widział. No cóż, uśmiechnęłam się pod nosem, pieczywo kupiłam i wróciłam do domu.

Po jakimś czasie wyszłam z dziećmi na spacer. Podążamy trasą, którą pokonywałam rano. W oddali dostrzegam jakby znajomą postać. To, syczący dziadek. Widzę z daleka jak głowa mu chodzi: to na prawo, to na lewo i w tył.  Odwraca się jedynie za młodymi kobietami na mężczyzn, swoje rówieśnice czy dzieci nawet nie zerka. Przechodzimy obok dziadka . Nie obróciłam się ale słyszałam to… ssssyczenie.

Jak nic, dziadek erotoman ;)