I wszystko jasne!

Mały osiedlowy sklepik, w którym jest wszystko: od ziemniaków poprzez różne gatunki win po pampersy. Starsza pani robi zakupy. Kupuje: chleb, masło i mleko. Po spożywce przyszedł czas na inne sprawunki:

- Zapomniałam- mówi starsza pani.

- Spokojnie, mamy czas. Niech pani pomalutku pomyśli- babcię uspokaja ekspedientka.

Po chwili babcia sobie przypomina: – 0! Anyspirant proszę.

- Co Pani chciała?- sprzedawczyni nastawia uszu. 

- Spirant, ten z kulką- dodaje z przekonaniem.

- aaa, już daję- ekspedientka uśmiecha się dyskretnie.

- A ma Pani to antyrudnikom?

- Nie wiem o co Pani chodzi.

- A to ustrojstwo, co na bruzdy się kładzie.

- Chce Pani krem przeciwzmarszczkowy?

- Tak, tak !- staruszka klasnęła w ręce.

- Czy coś jeszcze Pani podać?

- Taki z pompką, co się podmywa proszę.

- Wedle życzenia. Płyn do higieny intymnej?

- O tak, to bardzo intymne- szepcze .

Ekspedientka, nie może i wybucha śmiechem. Po prostu nie mogła się już opanować.

Delikatnie chwyta staruszkę za rękę i serdecznie ją przeprasza.

Na co babcia z uśmiechem: – dziecko, nie przepraszaj, już przywykłam. Moja wnuczka zawsze kiedy dyktuję jej listę zakupów śmieje się do łez. Ja już pod 90-tkę jestem i głowa już nie ta.

Kochana, pocieszna i taka cudowna babcia. Ciepło na sercu się robi.

W tym wieku iść z duchem czasu. Chodzić po zakupy.

Problemy z pamięcią, zdarzają się chyba każdemu.  

Jestem prawie trzykrotnie młodsza od starszej Pani, a skleroza to moja siostra rodzona.