Do czego zdolna jest matka?

Kochające się małżeństwo z bardzo długim stażem oraz dwójką dzieci w nastoletnim już wieku zdecydowało się na dziecko. Kobieta zaszła w ciążę bez najmniejszego problemu. Ciąża przebiegała prawidłowo. Przygotowania do przyjęcia na świat kolejnego potomka były radosne i pełne szczęścia. Dzieci oraz rodzice wpadli w baby boom. Małżeństwo chodziło do szkoły rodzenia, angażując się w każde zajęcia całym sercem. Dla maleństwa kupowali wszystko. Trudno się dziwić, kiedy ich starsze pociechy przychodziły na świat były czasy: pustych haków i octu. Zakupy sprawiały im niesamowitą przyjemność.

Przyszedł dzień porodu.

Z racji tego, że tata nie był przy narodzinach poprzednich dzieci teraz z własnej woli chciał pomóc żonie chociażby swoją obecnością. Przestraszony i przerażony, podekscytowany oraz szczęśliwy tata dzielnie uczestniczył we wszystkich etapach porodu. Jakie było jego zdziwienie, kiedy dziecko przyszło na świat. Z jego twarzy zszedł uśmiech. Położna pokazała syna, drżącymi rękami i z oczami pełnymi łez przeciął pępowinę.

Okazało się, że dziecko ma Zespół Downa. Jego kochana żona wiedziała, że maleństwo jest chore przez całą ciążę i nie powiedziała jemu o tym…

Nie wiem, kogo bardziej mi szkoda. Jak stare prawidło głosi: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”, więc siłą rzeczy patrzę na sprawę oczami kobiety, matki.

Daleka jestem od oceniania, czy wydawania sądów żaden ze mnie psycholog czy też socjolog.

Sytuację przedstawiam obiektywnie, na chłodno bez zbędnych emocji, zostawiając wam pełną dowolność komentarzy….